wtorek, 20 czerwca 2017

Wspomnienie czerwcowego weekendu

Albo zimno, leje i wieje, albo upał niemiłosierny. Na szczęście trafiają się też w miarę spokojne pogodowo dni, i takie właśnie staramy się wykorzystać jak najbardziej. W ostatni weekend obraliśmy kierunek – Puszczykowo, niewielka miejscowość pod Poznaniem, ale jakże malownicza. Zaczęliśmy oczywiście od znanego już nam Muzeum Arkadego Fiedlera. Dzięki rzeźbom, wykonanym na podobieństwo tych istniejących w różnych ciekawych zakątkach, można przenieść się w miejsca, do których pewnie nigdy się nie trafi.




Po muzeum obowiązkowo lody w słynnej lodziarni przy stacji kolejowej.




A potem spacer nad rzeką i cieszenie się biskością natury. Maja ma niesamowitą tendencję do natychmiastowego brudzenia się, więc nie dziwne, że w nowych różowych sandałkach wylądowała w mule. Chciała sobie wyciągnąć „małżyka”. Na najlepszą pizzę w okolicy pojechała więc z czarnymi stopami.




W poniedziałek – zakończenie sezonu baletowego i pokazowe zajęcia.


Po przyjemnym weekendzie upalny wtorek.

środa, 7 czerwca 2017

Szczepić czy nie szczepić?

Koleżanka, ostra przeciwniczka szczepień, zapytała mnie po co chcę szczepić dziecko? W pierwszej chwili nie wiedziałam co powiedzieć. Bo Maję szczepiłam? Bo ja sama byłam szczepiona? Bo nie wyobrażam sobie nie szczepić? Bo wszyscy szczepią?
Wiem, że nie wszyscy szczepią. Jest wielu przeciwników, którzy przytaczają argumenty powikłań, autyzmu, obecności w szczepionkach szkodliwej rtęci. Kontrargumentujący natomiast odpowiadają między innymi, iż nie ma niezbitych dowodów, że autyzm to wynik szczepienia, zaś rtęć jest w minimalnej dawce. No a poza tym, co by było, gdyby cała Polska nie szczepiła dzieci? Epidemia za epidemią?
Najsłabszy dla mnie argument przeciwników, to taki, że córka/syn po 5/8 latach od szczepienia ma taką i taką chorobę. Ciekawe skąd rodzic ma pewność, iż zapalenie dróg oddechowych po 5 latach jest wynikiem szczepienia? Zdaję sobie sprawę, że zaraz po szczepieniu mogą pojawić się niepożądane objawy i drżę przed tym. Czytałam ulotki. Jednak wolę, by moje córki nie zachorowały na żadną z chorób, przeciwko którym przeciwdziałam, szczepiąc. Czytałam bowiem też informacje, do czego mogą doprowadzić te choroby zakaźne.


Bierzemy więc Hexacimę oraz Prewenar. Nie chcę państwowej szczepionki z Azji, która nie zawiera antygenów na 3 brakujące w niej szczepy bakterii występujące najczęściej w Polsce. I pediatra i położna za głowę się łapali, jak opowiadali mi o tym „darze” państwa dla społeczeństwa, jaką jest azjatycka wybrakowana szczepionka przeciw pneumokokom, którą zresztą nazywa się „eksperymentem medycznym”.

Cóż, decyzja podjęta, wkrótce wybieramy się do przychodni.