środa, 8 listopada 2017

Skąd się w końcu biorą dzieci, czyli jak rozmawiać o tym z dzieckiem.

Temat u nas na tapecie od mniej więcej roku. Zainteresowani: Maja i jej pięcio- i sześcioletnie koleżanki. To przede wszystkim moja ciąża spowodowała to zainteresowanie. Ale to też ten wiek, gdy dzieci zaczynają zadawać o to pytania. Nie ma co bagatelizować, uciekać od tematu, przekładać na później, tylko w miarę rzetelnie dziecku wszystko wyjaśnić (z naciskiem na słowa "w miarę").
Ja przede wszystkim nie chciałam, żeby tę wiedzę Maja uzyskała z jakieś dziwnego źródła (np. szkoła, w której będzie się stykała z bardzo różnymi dziećmi - z grzecznymi, jak i wulgarnymi). Chciałam też, żeby wiedziała co się ze mną dzieje i dlaczego się zmieniam.
Najbardziej pomogła mi ta niepozorna książeczka "Czekamy na dzidziusia" z serii "Obrazki dla maluchów".

W książce tej znajdziemy informacje, że:...

"Do tego by powstał dzidziuś, potrzeba bardzo dużo miłości"...
Następnie: "Tata umieszcza w brzuchu mamy specjalne komórki... Jednak z komórek taty połączy się z komórką mamy i powstanie zarodek..."
Tylko jak tata umieszcza tę komórkę w brzuchu mamy? To najtrudniejsza część. Na razie jesteśmy na etapie, iż pan i pani (czyli tata i mama) całują się i kiziają na golasa.
Dalej w książce mamy rozrysowane kolejne 9 miesięcy: rozwój dzidziusia w brzuchu mamy, zmiany zachowania i zmiana ciała mamy, przygotowania całej rodziny do pojawienia się nowego dziecka, dzień porodu i pierwsze dni po powrocie mamy i dzidzi ze szpitala.
Nie wiem dlaczego, ale najbardziej fascynującą częścią  dla dziewczyn jest scena porodu.
Gdzieś kiedyś przeczytałam, jak jedna mama wyjaśniła swojej córce, że dziecko wychodzi drogami rodnymi. Spodobało mi się to proste i naturalne wyjaśnienie i tak też tłumaczę swojej córce i jej koleżankom. Wprowadziłam też pojęcia poród naturalny i cesarskie cięcie. Pojawiły się bowiem niejasności w rozmowach dziewczyn i teraz już wiedzą, że są dwa sposoby przyjścia na świat dziecka.
Najlepsza zabawa czy u nas, czy w przedszkolu to zabawa w rodzenie dziecka. U nas "pomaga" ta właśnie książka, ciesząca się niezwykłą popularnością spośród wszystkich książek Mai. Dziewczyny wertują ją z uwagą w czasie zabawy.
Nie wiem tylko czemu trochę się z tym kryją, uważają za coś wstydliwego. Jak tylko zauważyłam to zachowanie, zaczęłam z dziewczynami rozmawiać o porodzie jakby to było coś naturalnego. Bo przecież w końcu jest czymś naturalnym. Jednak w przedszkolu, jak się dziś dowiedziałam od pani nauczycielki, to zabawa, którą nie wiedzieć czemu ukrywają.
I nie wiem co z tym fantem zrobić:(


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz