sobota, 27 maja 2017

Przedpokój

Mój ostatni post sprzed 3 lat dotyczył przedpokoju. Wiele się zmieniło, lista marzeń prawie cała do odhaczenia, z wyjątkiem szafy. Cały czas nie mam na nią pomysłu. Malować jakoś za bardzo mi się nie chce, a oklejać takie duże powierzchnie po prostu się boję. Już i tak miałam problemy z oklejaniem mniejszych. Na razie stoi tak sobie.
Na szczęście udało się z podłogą. Fajnie jest mieć męża "złotą rączkę", który to samodzielnie położył płytki, jak i zrobił komodę stojącą przy drzwiach. Z komodą był problem, bo żadna ze sklepowych wymiarowo nie pasowała do tego kąta, aż mąż się wkurzył :) i samodzielnie wykonał.
Ławeczkę oddałam do teściów, w jej miejsce zaś ustawiliśmy 2 besty ikeowe. Wpadłam też na pomysł, by zakupić i położyć na wierzch deskę w kolorze dąb sonoma. Przykleiliśmy ją po prostu taśmą dwustronną. I tak powstało wygodne miejsce do zakładania butów i w miarę pojemna szafka na buty.  Zamiast pawlacza też powiesiliśmy besty. Pod nimi wisi poręczna szafeczka na klucze. No i jeszcze bardzo ważna rzecz - maskaryczne drzwi wylądowały na śmietniku, a na ich miejsce przybyły nowe - solidne i co najważniejsze wyglądające przyzwoicie. I tak mam całkiem przyjemny przedpokój.










wtorek, 23 maja 2017

Powrót

To już prawie 3 lata... Jak ten czas szybko biegnie, jak wiele się zmienia...
Bardzo miło wspominam okres blogowania. To czas, kiedy moja córa była malutka, taka nieporadna. A teraz - istny żywioł: tańczy, wspina się na drzewa, wymyśla fryzury, tworzy przeróżne "prace plastyczne", wymyśla niesamowite historie. Raz jest ukochaną córunią, raz diabełkiem (na szczęście już coraz rzadziej)...


No i jest kochaną starszą siostrą. Nasza Różyczka ma już miesiąc i chyba dlatego zdecydowałam się na blogowy powrót - by utrwalić jej pierwsze chwile na świecie, by potem wracać do nich z uśmiechem.


Chcę dalej tworzyć blog - wirtualny pamiętnik naszej codzienności, by dzięki temu z "uważnością" podchodzić do swojego życia, dostrzegać te chwile, które są warte dostrzeżenia i zapamiętania.

piątek, 18 lipca 2014

Przedpokój

Mój przedpokój przejdzie niebawem diametralną zmianę (mam nadzieję, że będzie to niebawem), a na razie pokazuję jak wygląda teraz.
Ławeczka to własnoręcznie przerobiony przeze mnie kawałek kuchennego narożnika. Na niej poduchy, które zakupiłam ostatnio w Jysku (ostatecznie trafią chyba do pokoju Mai:) lub na balkon). Dzięki nim zrobiła mi się romantyczna ławeczka:)



Komódkę, stojącą w rogu, też ostatnio pomalowałam - ciężko było z ciemnego brązu na biały. Ale tak podoba mi się zdecydowanie bardziej.





No i szafeczka na klucze, którą już kiedyś zrobiłam. Oj, przydatna rzecz:)



W przyszłości zamierzamy
- zmienić podłogę,
- zamontować wreszcie listwy, których brakuje,
- zrobić małe malowanie,
- wymienić ławeczkę (szukam takiej ze skrzynią),
 - wymienić szafkę na buty,
- wymienić drzwi
 - i najchętniej zmieniłabym szafę.
To taka lista życzeń.

Pozdrawiam słonecznie
eva

piątek, 4 lipca 2014

Letnio, oszczędnie:)

Wreszcie wakacje, doczekałam się:)


Mam więc trochę czasu dla siebie, trochę na pozałatwianie rzeczy, które odkładałam i odkładałam. Cóż z organizacją jestem nieco do tyłu. Muszę poszukać jakichś ciekawych blogów poruszających ten temat.
Na razie siedzę i czytam blogi na temat oszczędzania. Dzięki nim uświadomiłam sobie jak małą mam świadomość finansową, a na temat oszczędzania, tak jak wielu Polaków (co wynika z badań) mam nikłe pojęcie.
Niestety, spisując codzienne wydatki, zobaczyłam jak dużo pieniędzy wycieka mi między palcami na przeróżne, jak się okazuje później, niepotrzebne pierdółki.
Zaczęłam więc, jak radzą blogowicze, chodzić na zakupy z listą, planować cotygodniowe obiady, jak najwięcej korzystać z sezonowych warzyw i owoców, założyłam dodatkowe konto oszczędnościowe.
Moim celem jest zbieranie pieniędzy i świadome ich wykorzystanie na np. fajne wakacje czy ciekawe formy spędzania wolnego czasu, niekoniecznie wakacyjnego lub inne uprzyjemniacze życia (z myślą o rodzinie).
No i czas pomyśleć o przyszłości. Przerażająca jest bowiem myśl, że ZUS da mi tylko 700 zł emerytury (chyba na waciki):).
Tak że czas wziąć sprawy w swoje ręce. 
To takie wakacyjne refleksje. A poza tym cieszę się słońcem, owocami, filmami Allena, dobrą kawką oraz czasem, który mogę spędzić z Majunią:) Książki odkładam na bok - czas odpocząć:)
A przede mną remont kuchni. Okno wymienione, trzeba się zabrać za ściany i podłogę.


A wy jak spędzacie wakacyjny czas?
Może macie jakieś podpowiedzi co do oszczędzania?
Pozdrawiam serdecznie
eva


sobota, 7 czerwca 2014

Małe i większe zakupy, czyli jak bawi się dwulatek i jego mama:)

No i nadeszło lato:) Piękny weekend nam się zaczął. Po porannych dzikich harcach (impreza na świeżym powietrzu dla maluchów: malowanie farbami, skakanie, tańce, itd.) Maja padła, a ja mam czas na blogowanie.
Chciałam się najpierw pochwalić nowymi zdobyczami, oczywiście z ulubionego:) sklepu, czyli z Biedrony. Udało mi się zdobyć z wyprzedaży paterę, o której tak wiele z was pisało (8zł), a ostatnio zakupiłam piękną metalową tacę w pastelowych, letnich kolorach.
A kosztowała ona również ok. 8zł.



Użytkujemy ją z Mają na spółkę, tzn. ja mogę jej używać wtedy gdy Majuś śpi:(


A tak właśnie wygląda popołudniami nasz balkon, kiedy obiad pyrkocze i nie możemy wyjść z domu.
Ostatnio Maja ma fazę na czytanie. Może to robić godzinami. Na szczęście dostałam całą siatę książeczek od znajomej pani bibliotekarki. Nie nudzimy się więc, choć Mai nie przeszkadza, że "Królewnę Śnieżkę" i "Murzynka Bambo" czytamy po trzy razy dziennie.


A co czyta dwulatek?
Książeczki, które są na naszej top liście (oprócz wyżej wspomnianych) to:
- numer 3 - zabawne wierszyki "Pan Pierdziołka spadł ze stołka". Nie wszystkie jednak do mnie trafiają. Czytamy więc wybrane.


- numer 2 - "Turlututu. A kuku to ja!" Tulleta. Proste historyjki o Turlututu, któremu pomaga nasze - "czytające" dziecko, naciskając, potrząsając książką czy wypowiadając zaklęcia.


 Druga książeczka tego autora "Naciśnij mnie" jest nudniejsza, właściwie nic się nie dzieje, nie za bardzo do Mai trafia.

- numer 1: seria książeczek Rotraut Susanne Berner "Wiosna, lato, jesień, zima na ulicy Czereśniowej". Książeczka bez tekstu, bo... historie ma opowiadać czytający. Na początku byłam sceptycznie do tego nastawiona, bo o czym ja tam mam opowiadać. Okazuje się, że jest o czym. Bohaterom przytrafiają się różne przygody zwykłe i trochę mniej zwykłe. I można o nich mówić i mówić. 
Maja najbardziej się przejęła historią Edzia, który rozbił nos (o słupek) i pupę, przewracając się na skórce od banana, którą z kolei prawdopodobnie wyrzuciła Ola:)
 
Książeczki są  rewelacyjne. "Lato..." jeździ z nami w samochodzie, więc nie ma na zdjęciu:)



Kończąc ten niezwykle długi post, serdecznie was pozdrawiam i dziękuję za odwiedzinki:)
eva

niedziela, 1 czerwca 2014

Balkon - mała Arkadia:)

Korzystając z czasu na drzemkę, którą właśnie odbywa Maja po intensywnym przedpołudniu - plażowanie (miejskie), jazda bimbą po Poznaniu - kurs specjalny dla dzieci, zasiadłam wreszcie do bloga.
Oj, braki mam na tym polu ogromne.
Niestety - w pracy gorący okres, stety - ciepło, więc całe dnie spędzamy z Mają na dworze.

Ale wracając do tematu - udało mi się stworzyć na balkonie milutkie miejsce na kawkę i książkę, a także do zabaw z Mają.


Znalazło się tu miejsce na ikeowski stolik oraz wygodne krzesło.


Na ścianie zawiesiłam kratkę, którą można różnorako wykorzystać.
Zauroczona ramką, którą zobaczyłam kiedyś na blogu Eulalii, zrobiłam w tym stylu zawieszkę. 



Dodałam turkusowe "umilacze życia" z Jyska, by osiągnąć efekt "lata w pełni"  i "nadmorskiej bryzy":)



Truskawki smakują wyśmienicie z kawą lub kawa z truskawkami, w każdym bądź razie razem i jedno i drugie smakuje wyjątkowo. Do tego oczywiście świeże powietrze i otoczenie kwiatów - cudnie pachnących, zwłaszcza wieczorem.
Bratki rosną jak szalone:) Obok begonie i wokół moje ulubione surfinie.




Zastanawiam się nad tym dywanikiem, nie do końca mi tu pasuje. Ostatnio położyliśmy sztuczną trawę - można więc chodzić tu boso, jednak nie zasłania ona całej podłogi, bo to był półokrągły kawałek. Jest więc ten dywanik... :( Może coś poradzicie?

Zdjęcia robione są o różnych porach dnia, więc światło jest inne.

Zaraz jedziemy dalej świętować Dzień Dziecka:)
Pozdrawiam was bardzo serdecznie i dziękuję, że do mnie wpadacie, dziękuję za każde dobre słowo:)
eva