czwartek, 4 października 2018

Kącik czytelniczo - kawowy wersja 2.

Niedawno pisałam o moim kąciku czytelniczym, który powstał w miejscu gdzie stało łóżeczko. Wersja numer 1 tu. Jednak wpadłam na jeszcze lepszą opcję zagospodarowania naszego salonu.
Nastąpiło więc małe przemeblowanie, bo:
- chciałam, żeby siedząc w fotelu czy kanapie, było ciepło pod nogami (ach ta jesień)
- raziła mnie pusta ściana między szafą a sofą
- wkurzał mnie od wejścia widoczny "plac zabaw" Róży.
Teraz wygląda to tak:
Jak widać kącik jest dwuosobowy:) Ale często jest i trzyosobowy:)
Plac zabaw Róży pod balkonem. Ilość zabawek przy okazji porządków została mocno ograniczona, a nadal jest ich sporo.
W pozostałej części pokoju delikatna jesień.
Pora zasiąść z ciekawą książką i dobrą kawą.

sobota, 29 września 2018

Moja/nasza jesień

Bardzo klimatycznie zrobiło się na wielu blogach, tak jesiennie. Mimo że lubimy lato z wszelakimi jego atrakcjami, to z niecierpliwością wyczekiwaliśmy jesieni. Przynajmniej ja. Bo takie półroczne lato to tak jakby odrobinę za dużo. Mamy szczęście mieszkać na tym właśnie kawałku Ziemi, który oferuje aż cztery pory roku. Każda jest pełna uroku, każda też po pewnym czasie się nudzi. Ja na razie delektuję się jesienią, tym co w niej najlepsze. 
W związku z nadejściem nowej pory roku pojawiło się w moim domu kilka milutkich jesiennych nowości. Kubeczki z Kik - herbata smakuje w nich wyjątkowo. Uwielbiam zwłaszcza tę z pieprzem, kardamonem i anyżem. Właśnie uzupełniłam zapasy.
Ponadto czeka na mnie całkiem pokaźny stosik książek. Mam naprawdę fajnie wyposażoną bibliotekę. Jedna z moich lektur, porusza większości znany, dla niektórych może zbyt oklepany temat - hygge.
Kolejny zakup to woski Yankee Candle. Mają faktycznie mocny konkretny zapach.
Do tej pory jak było troszkę chłodniej to wystarczał mi grubszy sweter. Jednak tej jesieni postawiłam na koce. Jeden z nich (100% bawełna) zakupiłam w Jysku, drugi dziergany znalazłam w Netto. Oba oczywiście w całkiem atrakcyjnej cenie. Oj, milutko jest poblogować pod cieplutkim kocem.
Ciepły kocyk, blask świec, dobra herbatka a do tego pyszne ciasto śliwkowe upieczone razem z córką. Czego można chcieć więcej. 
Teraz więcej czasu spędzamy w domu, trzeba więc ten czas jak najbardziej sobie uprzyjemnić. Nie rezygnujemy jednak jeszcze z długich spacerów, bo zawsze mamy coś do roboty.
 Zebraliśmy 251 kasztanów:)

Róża wciąż je przekłada z koszyka do muszli Bilibo.
Z Mają zaś badamy przyrodę wokół nas i tworzymy zielnik.

Poszukiwałam atlasu drzew takich najzwyklejszych, rosnących wokół nas. Najlepszą książką okazał się "Zielnik. Drzewa i krzewy liściaste" wydawnictwa Arkady. Opisane są w nim właśnie drzewa rosnące na każdym osiedlu, w każdym polskim parku. Informacje podane są przystępnym językiem, ponadto pełno tu różnych ciekawostek. Wszystkie trzy pozycje znalazłam oczywiście w mojej bibliotece.
Róża już jest taka świadoma otaczającej ją rzeczywistości. Nie protestuje gdy zakładam jej czapkę czy kurtkę, nawet sama pomaga wystawiając rączki. Zbiera liście i kasztany w naszej ulubionej alei kasztanowej. Cieszę się, że wreszcie nauczyła się chodzić, bo martwiłam się, że przypadnie nam nauka na czas pluchy i leżącego wszędzie błota. A tak to już sama drepta po leżące kasztany i przynosi Mai.
Zatem początek jesieni to u nas nowe zapachy, smaki i doświadczenia.