niedziela, 16 maja 2021

Urodziny w stylu Frozen.

Oj, ostatni (i jedyny) wpis z marca! I to tyle z mojego regularnego udzielania się w blogowym świecie:(

No, ale ostatnio tyle się działo. Na przykład urodziny młodszej córki. Nie wiem na czym polega fenomen Elzy, ale wszystkie czterolatki ją uwielbiają. I pięciolatki, i sześciolatki, itd. Moja córka też uległa tej fascynacji, tak jak równo 5 lat temu starsza córa. I nie mogło być inaczej, jak urodziny w stylu Frozen.


Do samego końca nie wiedziałam gdzie odbędą się urodziny. Planowałam zrobić je na działce, ale majówka chyba zaskoczyła wszystkich ... negatywnie. W dniu urodzin zdecydowałam, że szybki obiad - grill odbędzie się na działce, dzieci się wybiegają, a potem wrócimy na kawę i tort do domu. Na szybko więc odbyło się strojenie salonu. 

Pieczenie muffinek na ostatnią chwilę, mimo wszystko było dla dzieci fajną zabawą urodzinową.

Po powrocie z działki na solenizantkę (lub jak kto się uprze - na jubilatkę) czekała zabawa na wzór filmiku "Urodziny Anny", czyli "po nitce do kłębka". Rózia, idąc za sznurkiem, który prowadził ją po całym domu, odnajdywała prezenty. I tak doszła do wymarzonej sukni Elzy.

Wśród znalezionych prezentów znalazł się też wymarzony zestaw do malowania.
Jeszcze tylko szybkie dekorowanie tortu (tę samą Elzę na swoim torcie miała 5 lat temu Majula) i słodką część imprezy można było zacząć.



Kolejny punkt programu: rozbijanie piniaty.



I ostatnie prezenty, oczywiście wymarzone:



Jak przygotować się do urodzin w stylu Frozen:
- odpowiednio wcześniej zakupić dekoracje (allegro) i akcesoria frozenowe - talerzyki, serwetki, itd. (Pepco)
- dużo wcześniej - zakupić wymarzone prezenty (jestem przeciwniczką kupowania na ostatnią chwilę, więc niektóre leżały u nas już od miesiąca)
- kilka dni wcześniej zrobić piniatę. Bardzo łatwo się ją robi z balona, kleju z mąki i bibuły. Dodatkowo dokleiłam wycięty z opakowania po jakiejś zabawce frozenowy napis z Elzą i Anną. 
Co wrzucić do piniaty? - cukierki wiadomo, kolorowe dropsy, które wydają fajny dźwięk, gdy się rozsypują po podłodze, lizaki, gumy rozpuszczalne, spinki, gumki, u nas musiała się też znaleźć pomadka:)
- dzień wcześniej upiec tort. Niebieski krem uzyskałam oczywiście dzięki barwnikowi spożywczemu.
- w dniu urodzin - przystroić tort - ani na tort, ani na jego dekorację nie wydałam fortuny, był po prostu taki nasz - handmade-owy, a i tak wzbudził zachwyt najważniejszej osoby:)
A poza tym - oprócz tortu przystroić dom i dobrze się bawić.


P.S. Dwie atrakcje przełożyliśmy na następny dzień: oglądanie "Krainy Lodu" na dużym ekranie oraz lody w kształcie głowy Olafa - dostępne w Biedronce:)

sobota, 13 marca 2021

Zieleń na salonach

Nasz duży pokój, szumnie zwany salonem, a pełniący ponadto rolę sypialni, zyskał w ostatnich dniach nowe kolory. Mianowicie zieleń. Brakuje mi jej bardzo i tęskno wyglądam wiosny. Na razie te braki uzupełniam świeżymi kwiatami (ach, ta bliskość Biedronki bardzo w tym pomaga), doniczkowymi, a od wczoraj zielenią poduch (Agata Meble). 

Niby mała zmiana a cieszy. Do tego znowu pojeździłam z meblami. I tak jakby ta przestrzeń się powiększyła...:) 




Do tego w miarę możliwości pozbywam się zbędnych rzeczy - od drobiazgów po meble. Nie jest to łatwe, bo musimy pomieścić się w małym mieszkaniu 4-osobową rodziną, w której każdy ma jakieś hobby i też potrzebuje na nie przestrzeni (tej do przechowywania też).


Jak na razie taki układ salonowy mi odpowiada. Być może znowu będą musiała jeździć z meblami, aby zrobić większy dostęp do balkonu, gdy zrobi się cieplej i dziewczyny zażyczą sobie huśtawkę na balkonie. Ale na razie zostaje jak jest. Kącika mężowskiego w drugim kącie salonu nie pokazuję, bo musi nabrać odpowiedniego wyrazu (tak nabiera już niemal od roku), ale może się wkrótce uda. 

Podsumowując, jest świeżo, wygodnie, inaczej.