piątek, 8 maja 2020

Zmiany w pokoju córek

Dzieci mi rosną jak na drożdżach. Aż trudno uwierzyć, że młodsza właśnie skończyła 3 latka, starsza 8. W związku z tym trzeba było dostosować pokój do ich potrzeb.
Zaczęłam od konkretnej segregacji zabawek i różnorakich "dziewczyńskich" zbiorów. Z częścią pożegnałyśmy się permanentnie, część sprzedałam (za te pieniążki kupimy inne potrzebne lub mniej potrzebne rzeczy).
A co najważniejsze - pozbyłam się nieużywanego już od jakiegoś czasu łóżeczka. Rozkręciłam też biurko, bo zajmowało miejsce, a dziewczyny i tak wszystko robią przy kuchennym stole.




Lada dzień pojawi się aktualizacja pokoju dziewczyn, bo właśnie na dniach pozbyliśmy się sofy:)



poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Wiosenny balkon

W tym roku zdecydowanie wcześniej zaczęliśmy balkonowe życie. Z jakiego powodu - wiadomo. To tu spędzamy ostatnio bardzo dużo czasu. Kawka czy obiady na balkonie w cieplejsze dni to już u nas standard. Dodatkowo, fakt, że mieszkamy na parterze, sprawił, że życie towarzyskie kwitnie - często znajomi przystają na pogaduchy:)
Mój blokowy balkon jest długi, ale wąski. Podzieliłam go więc na 2 strefy: kawkowo - wypoczynkową i plac zabaw dla dzieci. Dziś na tapecie strefa pierwsza.
Zdecydowałam się wreszcie pomalować kratkę na biało. Zamówiłam 2 skrzynie (jedna na akcesoria ogrodnicze, druga na zabawki) - służą jako siedzisko.
 Duże szare poduchy, to po prostu legowiska dla psów, które zamówiłam na allegro w przystępnej cenie, porównując z typowymi poduchami ogrodowymi. Są bardzo wygodne i świetnie się czyszczą. Reszta mebli i akcesoriów z zeszłego roku.
 Z zeszłego roku mam też pelargonie i komarzycę - przetrwały na balkonie tę łagodną zimę bez problemu. Pozostałe sukcesywnie dokupuję.
W następnym poście pokażę aktualizację, bo zmiany "już się dzieją".
 

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Zostaliśmy w domu...

Ostatni wpis sprzed dwóch miesięcy - naprawdę nie chciało mi się ostatnio nic pisać... Sytuacja jest jaka jest i pewnie będzie gorzej. Trzeba po prostu to przetrwać. Aż trudno uwierzyć, że dopiero co bawiliśmy się jak dzieci na saneczkach, nartach, podziwialiśmy polską przyrodę zimową porą, a tu takie rzeczy. Eh...
Życie potrafi człowieka w jednej chwili przytłoczyć, ale...
- zrezygnowałam z telewizji, przestałam włączać radio i jest zdecydowanie lepiej. Od czasu do czasu wchodzę na gov.pl.
I żyję życiem domowym: lekcje, zabawa, wieczorne rozrywki: Teatr TV, Netflix, Empik Premium i takie tam. 
Życie dalej się kręci, inaczej, dziwniej, ale... człowiek się przyzwyczaja. Najbardziej brakuje mi kontaktu z przyrodą, wypraw do lasu, wycieczek rowerowych po pięknej Wielkopolsce i ogródka babci. Jak ja zazdroszczę w tym czasie wszystkim, którzy mają ogródek...:(
Staram się jednak mimo wszystko cieszyć tym, co mam: nadal pracuję (zdalnie) - nie stoję w miejscu, rozwijam się, moja rodzina bliższa i dalsza jest zdrowa, mam balkon:), chodzimy na spacery (dla zdrowia) - choć to stresujące, bo "człowiek człowiekowi wilkiem" i to omijanie się szerokim łukiem jest takie depresyjne. A jak zobaczyłam mojego ulubionego listonosza, zawsze wesoło pogwizdującego - tym razem w maseczce, to złapałam doła. Już nie gwizdał... Tak, zdarzają mi się takie chwile, a także napięcia z moimi dziewczynami, ale trzymamy się, nie poddajemy i umilamy sobie życie jak się da w tym trudnym czasie.
Jeszcze przed restrykcjami: wyprawy do lasu i topienie marzanny:
Spacery po osiedlu, poszukiwanie oznak wiosny i zabawy podwórkowe:
Codzienne rytuały, czyli: lekcje (Rózia domaga się też zadań dla siebie), kawka, sprzątanie:
I milion pomysłów na spędzanie czasu w domu. Oczywiście komputer, tablet i bajki w tv też u nas goszczą, ale oprócz tego:
- czytamy:
- malujemy (dorośli wieczorami):
- gotujemy (do Mai należą zdrowe śniadania, do Różyczki - słodkie kolacje):
- eksperymentujemy:

- plażujemy, oglądamy, przebieramy się, wracamy do zabaw retro i deserkujemy się:
- i dużo czasu spędzamy na balkonie:
Plus milion innych rzeczy...

środa, 12 lutego 2020

Zimowe ferie z afrykańskim akcentem

Nasz wyjazd zimowy doszedł na szczęście do skutku i okazał się naprawdę w pełni zimowy. Moje dzieci wiedzą co to jest śnieg, hurra!
Chociaż na nartach jeździmy na malutkich górkach, to wylądowaliśmy w zagłębiu narciarskim - Białce Tatrzańskiej. Ale znaleźliśmy tu całkiem miły stoczek.
Jednak nastawieni byliśmy przede wszystkim na spacery, saneczki, dobre jedzenie i tutaj to odnaleźliśmy.

Saneczki, oponki i ktoś pogubił dzieci.

Nocne zjazdy z górki, która była tuż za domem, ognisko, kiełbaski i grzaniec. Żyć, nie umierać.

Chata jeszcze w świątecznym klimacie.

I w świetle dnia.

Spacery - Dolina Kościeliska. Ale tam wiało.

Najlepsze racuchy na świecie w herbaciarni "Pod łyżwą".

Ferie możemy więc uznać za udane.
A akcent afrykański? W drodze powrotnej odwiedziliśmy wrocławskie Afrykarium. Miejsce rewelacyjne.


 
I tak na koniec ferii z mroźnego południa Polski wylądowaliśmy w gorącej Afryce:) Warto było.

środa, 29 stycznia 2020

Styczniowe refleksje

Styczeń to u mnie miesiąc przemyśleń, ale i miesiąc działania. To czas podsumowań, ale i czas planów, które bez zbędnej zwłoki zaczynam realizować. Bo najważniejsze to dobry plan.
Co było? Ten rok to czas zmian dla mnie i dla dziewczyn (powrót do pracy i ... całkiem nowa praca, nowa podyplomówka, szkoła, żłobek). Dałyśmy radę.
Ostatnie zaś miesiące minęły błyskawicznie. Mikołajki, święta u nas i wreszcie święta u babci. Kiedy to było...?  Dziewczyny ucieszone z rodzinnych spotkań i oczywiście prezentów.
I po tym całym szaleństwie nastąpił powrót do spokojnych wieczorów, do pracy, szkoły, żłoba, dodatkowych zajęć i codziennych zabaw oraz zwyczajno-niezwyczajnych weekendów. Czyli po prostu powtarzalność i codzienna, miła rutyna.
Wieczór z grzańcem.
Piżamowe czytanie na śniadanie.
Styczniowe pikniki.
Przemiłe weekendowe spotkanie z torunianami. Tu umilamy sobie czekanie na obiad.
Słodziaszek dostanie jeść.
Przytulankowy pociąg.
Lale i puzzle też są bardzo lubiane.

Chwila zapomnienia.
Dlaczego moje dzieci nie obklejają ścian i mebli naklejkami? Bo mają od jakichś 6 lat album, do którego trafiają wszystkie naklejki. Rózia to uwielbia.
Kiedy ona zrobiła się taka samodzielna??
Jakie plany na przyszłość?
- może wyjazd w góry. Niestety Róża uszkodziła sobie rączkę, na szczęście rentgen złamania nie wykazał, ale wyjazd stoi pod znakiem zapytania
- na pewno pojawią się zmiany w pokoju dziewczyn. Rózia już w dzień odpieluchowana, teraz kolej na duże łóżko
- może wyjdą jeszcze inne remontowe tematy, ale nie chcę zapeszać 
- dalsze miłe spotkania i wyjazdy. 
A i tak wszystko wyjdzie w praniu.