piątek, 11 maja 2018

Nasze majowe.

W Tatrach na majówce byłam raz i to wystarczy, kilka lat temu. Uwielbiam Czerwone Wierchy, schronisko na Hali Kondratowej, Murowaniec, Zawrat - całkiem ciekawy. Tęskni mi się. Jednak na majowe tam nie pojadę. Szkoda nerwów w tych korkach.
Innym razem powrócę:)
Tegoroczne majowe było bardzo wielkopolskie.
Ogródkowe pierwsze razy - smak arbuza i piasku:)

Spacery tu i tam.

Moje słodziaszki
I Jezioro Góreckie, oczywiście piknikowo.

Lody nad Maltą (w zastępstwie ZOO, z którego zrezygnowaliśmy ze względu na korki).
Ulubione danie.
I zasypianie samodzielne w łóżeczku. Hurra.
Sezon balkonowy otwarty
 


Pierwsze obiady na balkonie i pierwsze normalne obiady Róży (pulpeciki, zupka pomidorowa, schab duszony w ziołach, rosołek).
Urodzinowe lody Mai.
I moje małe przyjemności, gdy dziecię śpi, a starsze w przedszkolu.
Tyle przyjemności, a tu jeszcze nie minęła połowa maja. Cudownie.

2 komentarze:

  1. Wspaniale spędzacie czas.:) Ja też zasypiałam w dzieciństwie tak jak Twoja córeczka.:) Śliczny balkon, w sam raz do czytania, a stosik imponujący. Życzę przyjemnie spędzonego weekendu!:) Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Książki oczywiście z biblioteki, a balkon faktycznie cieszy. Pozdrawiam

      Usuń