Lato się zbliża się wielkimi krokami, mimo deszczu i burz nawiedzających co chwilę Wielkopolskę. Dziś na szczęście bezdeszczowo, udało się więc pogrillować w miłym gronie.
Majuś lada chwila zacznie chodzić bez żadnych pomocy. Na razie chadza przy meblach lub za rączki. Obiadki też już zaczyna jeść "nasze". I codziennie myje ząbki.
Dorośleje dziewczyna, nie ma co:)
Za 4 tygodnie szybki, skromny remoncik i wyprowadzka. Już nie mogę się doczekać, aczkolwiek szkoda będzie tego kawałka ogródka, po którym sobie Maja bezpiecznie "biega". Jednak plusów przeprowadzki jest więcej:)
Przechodząc do tematu posta - w ostatnich dniach wyciągnęłam przykurzone akcesoria do decoupagu oraz maszynę do szycia i powstał w kuchni pastelowy kącik.
Reakcja mojego męża:
Blee, różowo.
Pozdrawiam:)
e.