piątek, 4 lipca 2014

Letnio, oszczędnie:)

Wreszcie wakacje, doczekałam się:)


Mam więc trochę czasu dla siebie, trochę na pozałatwianie rzeczy, które odkładałam i odkładałam. Cóż z organizacją jestem nieco do tyłu. Muszę poszukać jakichś ciekawych blogów poruszających ten temat.
Na razie siedzę i czytam blogi na temat oszczędzania. Dzięki nim uświadomiłam sobie jak małą mam świadomość finansową, a na temat oszczędzania, tak jak wielu Polaków (co wynika z badań) mam nikłe pojęcie.
Niestety, spisując codzienne wydatki, zobaczyłam jak dużo pieniędzy wycieka mi między palcami na przeróżne, jak się okazuje później, niepotrzebne pierdółki.
Zaczęłam więc, jak radzą blogowicze, chodzić na zakupy z listą, planować cotygodniowe obiady, jak najwięcej korzystać z sezonowych warzyw i owoców, założyłam dodatkowe konto oszczędnościowe.
Moim celem jest zbieranie pieniędzy i świadome ich wykorzystanie na np. fajne wakacje czy ciekawe formy spędzania wolnego czasu, niekoniecznie wakacyjnego lub inne uprzyjemniacze życia (z myślą o rodzinie).
No i czas pomyśleć o przyszłości. Przerażająca jest bowiem myśl, że ZUS da mi tylko 700 zł emerytury (chyba na waciki):).
Tak że czas wziąć sprawy w swoje ręce. 
To takie wakacyjne refleksje. A poza tym cieszę się słońcem, owocami, filmami Allena, dobrą kawką oraz czasem, który mogę spędzić z Majunią:) Książki odkładam na bok - czas odpocząć:)
A przede mną remont kuchni. Okno wymienione, trzeba się zabrać za ściany i podłogę.


A wy jak spędzacie wakacyjny czas?
Może macie jakieś podpowiedzi co do oszczędzania?
Pozdrawiam serdecznie
eva


sobota, 7 czerwca 2014

Małe i większe zakupy, czyli jak bawi się dwulatek i jego mama:)

No i nadeszło lato:) Piękny weekend nam się zaczął. Po porannych dzikich harcach (impreza na świeżym powietrzu dla maluchów: malowanie farbami, skakanie, tańce, itd.) Maja padła, a ja mam czas na blogowanie.
Chciałam się najpierw pochwalić nowymi zdobyczami, oczywiście z ulubionego:) sklepu, czyli z Biedrony. Udało mi się zdobyć z wyprzedaży paterę, o której tak wiele z was pisało (8zł), a ostatnio zakupiłam piękną metalową tacę w pastelowych, letnich kolorach.
A kosztowała ona również ok. 8zł.



Użytkujemy ją z Mają na spółkę, tzn. ja mogę jej używać wtedy gdy Majuś śpi:(


A tak właśnie wygląda popołudniami nasz balkon, kiedy obiad pyrkocze i nie możemy wyjść z domu.
Ostatnio Maja ma fazę na czytanie. Może to robić godzinami. Na szczęście dostałam całą siatę książeczek od znajomej pani bibliotekarki. Nie nudzimy się więc, choć Mai nie przeszkadza, że "Królewnę Śnieżkę" i "Murzynka Bambo" czytamy po trzy razy dziennie.


A co czyta dwulatek?
Książeczki, które są na naszej top liście (oprócz wyżej wspomnianych) to:
- numer 3 - zabawne wierszyki "Pan Pierdziołka spadł ze stołka". Nie wszystkie jednak do mnie trafiają. Czytamy więc wybrane.


- numer 2 - "Turlututu. A kuku to ja!" Tulleta. Proste historyjki o Turlututu, któremu pomaga nasze - "czytające" dziecko, naciskając, potrząsając książką czy wypowiadając zaklęcia.


 Druga książeczka tego autora "Naciśnij mnie" jest nudniejsza, właściwie nic się nie dzieje, nie za bardzo do Mai trafia.

- numer 1: seria książeczek Rotraut Susanne Berner "Wiosna, lato, jesień, zima na ulicy Czereśniowej". Książeczka bez tekstu, bo... historie ma opowiadać czytający. Na początku byłam sceptycznie do tego nastawiona, bo o czym ja tam mam opowiadać. Okazuje się, że jest o czym. Bohaterom przytrafiają się różne przygody zwykłe i trochę mniej zwykłe. I można o nich mówić i mówić. 
Maja najbardziej się przejęła historią Edzia, który rozbił nos (o słupek) i pupę, przewracając się na skórce od banana, którą z kolei prawdopodobnie wyrzuciła Ola:)
Książeczki są  rewelacyjne. "Lato..." jeździ z nami w samochodzie, więc nie ma na zdjęciu:)



Kończąc ten niezwykle długi post, serdecznie was pozdrawiam i dziękuję za odwiedzinki:)
eva