poniedziałek, 8 października 2012

Żółty i kilka moich "prac"

Ciąg dalszy zabawy ogłoszonej przez Anię - teraz wraz z córą poszukiwałam żółtego. I nie musiałyśmy daleko szukać, bo znalazł się w ogrodzie. Dziś wyjrzało słoneczko po pochmurnym poranku i prawie cały dzień spędziłyśmy na dworze. Oczywiście nie zapomniałam wziąć ze sobą aparatu.








Ostatnie dni miałam kreatywnie pracowite. Pomalowałam wreszcie moją tackę w serduszka i prezentuje się ona tak...


Stojaczek na ręczniki pomalowałam i "udekorowałam" już kiedyś. 

A ostatnio wspominałam, że maluję coś jeszcze. Otóż udało mi się zrobić lampkę. Pomysł znalazłam na przesympatycznym blogu Kasi, która opisała tutaj krok po kroku jak można stworzyć takie cudo. 
Trzon to oczywiście część starej lampy, którą teść wynosił już na śmietnik. Uratowałam ją w ostatnim momencie. Wyglądała tak...

Na podstawkę zużyłam zaś drewniany talerz do decoupage. A elektryczne wnętrzności i abażur zakupiłam w leroy merlin, gdzie sympatyczni panowie dwaj poznosili mi wszystko co trzeba, troszkę dziwnie się uśmiechając. Nie wierzyli, że robię lampę?

Najpierw ustawiłam ją w kuchni.




Widać jeszcze  moje nie zdekupażowane  na nowo pudełko.

Wieczorkiem zaś przeniosłam ją do pokoju.



Tu chyba lepiej wygląda. Zwłaszcza z różanym kompletem. Oprócz pudełka dorobiłam zawieszkę serduszko.


I znów zrobiło się różano - romantycznie, nastrojowo. W sam raz na jesienne wieczory.

piątek, 5 października 2012

Jesiennie, biało, różano…



     Powoli błękity w mojej kuchni przestają pasować do jesiennej pogody za oknem. Myślę powoli o zmianach. Na razie zmieniła się lekko dekoracja stołu.




Od dwóch dni zbieram i suszę orzechy. W tym roku nasze drzewko nieźle obrodziło. Obok wrzos, który dostałam w prezencie od dwóch przesympatycznych osóbek oraz herbatka z owoców leśnych w jesiennej filiżance.



Wczorajszy wieczór spędziłam pracowicie. Po pierwsze malowanie: pudełka z serduszkiem, które wreszcie do mnie przyszło. Czekam jeszcze na tacę. Po drugie malowanie pudełka, którego decoupagowy wzór już mi się znudził. Będzie coś z czerwienią. I po trzecie malowanie czegoś, o czym mam nadzieję niebawem napiszę.



Przy okazji nieco upiększyłam świecę na parapecie. 








 No, a po czwarte – szycie. Uszyłam poduszkę na mój ulubiony fotel bujany. Jest teraz różano - romantycznie. A do kompletu różana filiżanka.