czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołajkowo, wiankowo

Trudno jest pisać, jednocześnie karmiąc malucha, ale spróbuję.
Wczoraj zrobiłam swój pierwszy wianek i jestem z niego mega- zadowolona.


Pierwszy raz robiłam decoupage na materiale i wyszło całkiem całkiem. Nawet się zdziwiłam, że to takie proste.



 Całkiem nieźle się wkomponował:) Mój mąż dodałby coś zielonego, jakieś gałązki, ale ja zostawiam tak jak jest.



Ale to jeszcze nie koniec dekoracji. Wczoraj, zrobiłyśmy sobie z Mają spacerek do sklepu ogrodniczego i wróciłyśmy z gwiazdą betlejemską i tym oto cyprysikiem, który czeka na jakąś mini dekorkę.



Za oknem biało. Jest pięknie:) Dałam Mai śnieg do rączki (tak sobie bada ten świat powoli) - przyglądała się, ściskała, a on się roztapiał. Ciekawe co takiego sobie myślała.

A dzisiaj w nocy przyszedł Mikołaj i zostawił "pod poduchą" furę prezentów. Fischery też się znalazły. Mówiący piesek wzbudził radosny zachwyt. Tu godzina 6 rano, czyli:"mamo, mamo, wstawaj, pobudka, pobaw się ze mną..." - gdyby umiała mówić.



Miłego wieczoru życzę w ten cudowny zimowy czas...


niedziela, 2 grudnia 2012

Na łonie natury...

 Tak, jak sygnalizuje tytuł posta, dzisiejsza niedziela była wybitnie pod znakiem natury. Po pierwsze wycieczka do palmiarni. Jest to cudowne miejsce, do którego uciekam w zimne, szare dni. Zieleń, piękne roślinki i przede wszystkim ciepełko pozytywnie mnie ładują na jesienno - zimowy czas. Aczkolwiek muszę zaznaczyć, że wyjątkowo tegoroczna jesień była dla mnie piękna. Szaro, buro i ponuro? - niee, nie z moją córą. To jej pierwsza jesień. Moje postrzeganie świata zmieniło się diametralnie. Spacer w wietrzny, deszczowy dzień - staje się cudownie przyjemny, gdy widzi się zachwyt córy oglądającej spadające kropelki.
Wracając do palmiarni - Maja była zainteresowana dosłownie wszystkim. Próbowała badać to i owo rączkami,  buźką też się zdarzyło. Tatuś pozwalał na wiele...



 A po obiadku wybrałyśmy się na spacer do lasu. Przyniosłyśmy gałązki i szyszki. Teraz tak pięknie pachnie w mojej kuchni.



A na koniec pochwalę się kolejnymi kartkami. 




Od wczoraj, co chwilę lecą w radio kojarzące się ze świętami piosenki. Ale mojej ulubionej Wham "Last Christmas", bez której nie wyobrażam sobie świąt, jeszcze nie słyszałam. To tak a propos mojego candy, na które serdecznie zapraszam.