wtorek, 18 marca 2014

A w sypialni brakuje zasłon:(

Dziś chciałabym pokazać jedną z ulubionych zabawek Mai - domek dla lalek. Miałam obawy, że jeszcze jej nie zainteresuje. Jednak jak zobaczyła u koleżanki domek dla lalek Lego, to trudno ją było od niego oderwać. Wyszperałam więc na tablica.pl drewniany domek zrobiony przez tatusia innej dziewczynki, która już z niego wyrosła, i oto jest.


Muszę przyznać, iż bardzo dobrze się bawiłam malując, tapetując, meblując i robiąc detaliki do tego domku. Część mebelków zakupiłam, część przyjechała z domkiem, część sama zrobiłam, podbierając cichaczem Majuni drewniane klocki.
Kuchnia.

Niektóre rzeczy zrobiłam za pomocą modeliny. Przy okazji świetnie bawiła się przy tym cała nasza rodzinka. Zaś u tatusia Mai odkryliśmy talent do lepienia zwierzątek z modeliny:)
Łazienka.


Salon.



Niewykończona sypialnia.


 Maja ciągle przestawia mebelki, kąpie lale czy też je karmi i każe pić kawkę:)


A tak wyglądał po zakupie. Zupełnie nie moje kolory.


Rozkładamy misia przed domkiem i bawimy się bardzo antygenderowo:)


Co do buntu dwulatka zaczął sprawdzać taki sposób - jeśli Maja wpada w płacz ze złością - zostawiam ją samą. Jednak po paru chwilach płacz się zmienia, zamiast złości pojawia się nutka żalu, smutku, wtedy przytulam ją i powoli się wycisza. Kilka dni z tą metodą - i awantur jest zdecydowanie mniej!
Pozdrawiam was cieplutko.
eva


czwartek, 13 marca 2014

Kuchnia

Kuchnia to miejsce, gdzie spędzam najwięcej czasu.
Mam tu też najwięcej możliwości i materiału do eksperymentów.
W związku z tym, że niemal wszystko jest tu do wymiany - eksperymentuję bez granic.


Szafki już pomalowane, uchwyty zmienione, narożnik po metamorfozie, pozostają więc detale.
Nie mogąc się doczekać wymiany okna i parapetu, staram się, aby wyglądało jako tako. Trafiłam na allegro na haftowane zazdrostki, górną zaś firanę zakupiłam za kilka zł w SH, zasłony w krateczkę również .



Mała zamiana miejsc i zasłona robi za obrus:)


Szaro - smutny kalendarz zyskał pastelowe detale.


I zakup, o którym wspominałam w ostatnim poście - białe puszki Vintage Home (znalezione w atrakcyjnej cenie w niedawno odkrytym sklepie AGD).



To tyle, jeśli chodzi o kuchnię.
Majuś intensywnie przeżywa bunt dwulatka. Szukam rozmaitych sposobów na nią.
Wczorajsze 20 - minutowe wspólne (!) siedzenie na ulicy i czekanie aż się uspokoi, rezultatów nie przyniosło - wzięłam pod pachę i przyniosłam do domu.
Normą jest, iż kładzie się na chodniku czy podłodze w sklepie i ryczy. Dlaczego ryczy? - bo tak.
Razem z mężem ignorujemy i zachowujemy spokój.
A społeczeństwo? - starsze panie prezentują niezdrową ciekawość i zbulwersowanie, kobiety z dziećmi - posyłają porozumiewawczy uśmiech.
Jednym słowem - niezła jazda.
Na nudę nie narzekam.
Pozdrawiam słonecznie.
eva