Końcówka maja sprawiła nam wspaniałą pogodową niespodziankę. Po tych okropnych zimnych, wietrznych, niemalże jesiennych dniach, wreszcie można poczuć powiew lata. Grube ubrania poszły w odstawkę, a naprędce trzeba było wystawiać letnie. Korzystamy w pełni z tego czasu: lody, grille, spacery, spacery, spacery.
W ostatni weekend wybraliśmy się do poznańskiego Ogrodu Botanicznego, który o tej porze roku jest najpiękniejszy: pachnący i kolorowy. Spacer wśród cieni drzew pełnego świergotu, obok ochładzających fontann był prawdziwą przyjemnością. Jak zawsze zakończyliśmy go w ogrodowej kawiarni na lodach.
Nasz weekend to też leniuchowanie w ogródku u babci...
Chociaż moja starsza raczej nie leniuchowała, ciągle w ruchu: skakanie na trampolinie, huśtawka (w Wielkopolsce mają irytujący zwyczaj mówienia "huźdawka" i "huźdać"), wykonywanie piaskowo - wodnych mikstur czy też moczenie się pod ogrodowym wężem.
Ciepło, przyjemnie, wakacyjnie...
wtorek, 30 maja 2017
sobota, 27 maja 2017
Przedpokój
Mój ostatni post sprzed 3 lat dotyczył przedpokoju. Wiele się zmieniło, lista marzeń prawie cała do odhaczenia, z wyjątkiem szafy. Cały czas nie mam na nią pomysłu. Malować jakoś za bardzo mi się nie chce, a oklejać takie duże powierzchnie po prostu się boję. Już i tak miałam problemy z oklejaniem mniejszych. Na razie stoi tak sobie.
Na szczęście udało się z podłogą. Fajnie jest mieć męża "złotą rączkę", który to samodzielnie położył płytki, jak i zrobił komodę stojącą przy drzwiach. Z komodą był problem, bo żadna ze sklepowych wymiarowo nie pasowała do tego kąta, aż mąż się wkurzył :) i samodzielnie wykonał.
Ławeczkę oddałam do teściów, w jej miejsce zaś ustawiliśmy 2 besty ikeowe. Wpadłam też na pomysł, by zakupić i położyć na wierzch deskę w kolorze dąb sonoma. Przykleiliśmy ją po prostu taśmą dwustronną. I tak powstało wygodne miejsce do zakładania butów i w miarę pojemna szafka na buty. Zamiast pawlacza też powiesiliśmy besty. Pod nimi wisi poręczna szafeczka na klucze. No i jeszcze bardzo ważna rzecz - maskaryczne drzwi wylądowały na śmietniku, a na ich miejsce przybyły nowe - solidne i co najważniejsze wyglądające przyzwoicie. I tak mam całkiem przyjemny przedpokój.
Na szczęście udało się z podłogą. Fajnie jest mieć męża "złotą rączkę", który to samodzielnie położył płytki, jak i zrobił komodę stojącą przy drzwiach. Z komodą był problem, bo żadna ze sklepowych wymiarowo nie pasowała do tego kąta, aż mąż się wkurzył :) i samodzielnie wykonał.
Ławeczkę oddałam do teściów, w jej miejsce zaś ustawiliśmy 2 besty ikeowe. Wpadłam też na pomysł, by zakupić i położyć na wierzch deskę w kolorze dąb sonoma. Przykleiliśmy ją po prostu taśmą dwustronną. I tak powstało wygodne miejsce do zakładania butów i w miarę pojemna szafka na buty. Zamiast pawlacza też powiesiliśmy besty. Pod nimi wisi poręczna szafeczka na klucze. No i jeszcze bardzo ważna rzecz - maskaryczne drzwi wylądowały na śmietniku, a na ich miejsce przybyły nowe - solidne i co najważniejsze wyglądające przyzwoicie. I tak mam całkiem przyjemny przedpokój.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

