Nadejszła wiekopomna chwila i ... moje małe dziecię wyfrunęło do swojego pokoju, a właściwie do pokoju wspólnego z siostrą.
Jestem zwolenniczką radykalnych cięć. Np. odstawienie od piersi trwało aż jeden dzień, bez krzyku i skutecznie.
Przeprowadzkę postanowiłam wcielić w życie zaraz po tym jak wróciłyśmy z wakacji u babci, ...skoro i tak Róża była odzwyczajona od spania na swoim starym miejscu.
Udało się bez najmniejszego problemu, a dodatkowo wyszła jeszcze piękna sprawa z usypianiem. Zauważyłam, że przy mnie maluch usypia 30, 40 minut (kiedyś to było 6 minut). A jak tylko zaśpiewam naszą piosenkę, powiem "pa pa, dobranoc" i wychodzę, Różyczka słodko śpi po paru minutach. Wreszcie więc mam wieczory dla siebie i przestrzeń w salonie, gdzie zwolniło się miejsce.
Od razu je wykorzystałam na stworzenie wygodnego kącika czytelniczego.
Wcześniej, przez szereg miesięcy wyglądało to mniej więcej tak...
Dziś stanął tu fotel bujany, przenośny stolik taca i lampka. I czego chcieć więcej.
Zamieniłam również obrazki. Tym razem zawisły nasze gwiezdne znaki zodiaku, które można wydrukować stąd.
Skoro w salonie zaszła taka zmiana, to przez pokój dziewczyn przeszła burza? Nie do końca. Kilka zmian się pojawiło, ale wciąż dopracowuję szczegóły.
Sofa tymczasowo stoi nadal i wcale mi z tym nie jest źle, bo... my tymczasowo śpimy na niej. Tak więc wszystkich mam "pod ręką":) A i dziewczyny są szczęśliwe mając rodziców koło siebie.
A wieczory oczywiście spędzam tutaj.
piątek, 17 sierpnia 2018
środa, 1 sierpnia 2018
Wakacje u babci.
My znowu na drugim końcu Polski. Moje córki chodzą moimi śladami sprzed x lat, kiedy to ja byłam małą dziewczynką.
Bawią się na tym samym, ale jakże zmienionym przez lata placu zabaw...
Tak, Róża nie zaśnie, jeśli nie ma swojej ukochanej szczoteczki. No cóż jedne dzieci mają misie przytulanki, moje ma szczoteczkę:)
A na wsi? (zrobiliśmy sobie jednodniową wycieczkę, by uciec od upału w mieście)
Przed prawie stuletnim domem moich dziadków...
Na starych kamiennych schodkach, na tych samych co i ja kiedyś, moja córka rozgniata śnieguliczkę białą...
Albo zjada jabłka prosto z drzewa
To tak jakbym obserwowała samą siebie sprzed lat. Taki powrót do przeszłości w innym wydaniu.
Teraz mieszkam daleko od tych miejsc, bywam tu kilka razy w roku, inaczej więc na nie patrzę, inaczej wspominam niż gdybym miała je na co dzień.
Tu byłam dziewczynką, która nie martwiła się tyloma sprawami, a którą zachwycały proste rzeczy.
Zatrzymuję więc ten czas na zdjęciach, we wspomnieniach i w moich córkach ... - opowiadam Mai jak ja spędzałam czas w jej wieku, co mnie zachwycało. Jestem dumna, że i moja córka potrafi grać w gumę, skakać na skakance czy kręcić hula hop:)
Bawią się na tym samym, ale jakże zmienionym przez lata placu zabaw...
Moje córy patrzą przez okno, przez które i ja często patrzyłam...
Śpią w tym samym pokoju co ja kiedyś...Tak, Róża nie zaśnie, jeśli nie ma swojej ukochanej szczoteczki. No cóż jedne dzieci mają misie przytulanki, moje ma szczoteczkę:)
A na wsi? (zrobiliśmy sobie jednodniową wycieczkę, by uciec od upału w mieście)
Przed prawie stuletnim domem moich dziadków...
Na starych kamiennych schodkach, na tych samych co i ja kiedyś, moja córka rozgniata śnieguliczkę białą...
Albo zjada jabłka prosto z drzewa
To tak jakbym obserwowała samą siebie sprzed lat. Taki powrót do przeszłości w innym wydaniu.
Teraz mieszkam daleko od tych miejsc, bywam tu kilka razy w roku, inaczej więc na nie patrzę, inaczej wspominam niż gdybym miała je na co dzień.
Tu byłam dziewczynką, która nie martwiła się tyloma sprawami, a którą zachwycały proste rzeczy.
Zatrzymuję więc ten czas na zdjęciach, we wspomnieniach i w moich córkach ... - opowiadam Mai jak ja spędzałam czas w jej wieku, co mnie zachwycało. Jestem dumna, że i moja córka potrafi grać w gumę, skakać na skakance czy kręcić hula hop:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















