piątek, 7 grudnia 2018

Kalendarz adwentowy i pierwsze zadania za nami

Moje dziewczyny jeszcze bloga nie czytają, więc mogę bez problemu wstawić zdjęcia prezencików, które znajdą w kalendarzu adwentowym. Kalendarz uszyłam w zeszłym roku, więc teraz nie musiałam się za bardzo nad nim głowić.
Zadania zaś wymyślam na bieżąco, zazwyczaj są one związane z przygotowaniami do świąt. Pomiędzy zadaniami pojawią się oczywiście podarunki, czyli coś na co dzieci z niecierpliwością czekają. U nas na razie starsza wykazuje tę niecierpliwość, w związku z tym ona dostanie więcej prezencików, no i to ona ma do wykonania zadania.
Wczoraj na przykład był dzień pieczenia pierniczków. Młodsza dzielnie pomagała, wsypywała mąkę, cukier, (sama chwyciła za kubek i wsypywała na sitko, które trzymała starsza), "wykrawała" kształty:)
 
Aż mnie zaskoczyło jej zaangażowanie. Ma przecież dopiero roczek i 7 miesięcy.

Dekorowanie odbędzie się w niedzielę, bo wtedy organizuję tradycyjne u nas przyjęcie Mikołajkowe z prawdziwym Mikołajem:). Prezenty elfy już zrobiły.
A co moje dziewczyny znajdą w kalendarzu adwentowym (albo raczej obok)?
Starsza:


I młodsza:
Zapomniałam całkiem jeszcze o tych drewnianych drobiazgach z nieocenionej Biedronki:) Obym znalazła na czas wszystkie ukryte prezenty.
Taki kalendarz to zabawa i dla dzieci i dla rodziców, przygotowujących zadania i podarunki. No a poza tym, dzięki niemu, czas oczekiwania na święta staje się czasem wyjątkowym.

piątek, 30 listopada 2018

Białych świąt nie będzie...

Tak jak w tytule, nie liczę na białe święta, przynajmniej tu w Poznaniu. Co roku mamy szaro buro, nie spodziewam się więc i w tym roku żadnej zmiany.
Za to na przekór mojemu czarnowidztwu wprowadzam białe święta u siebie w domu.
Pierwsze, nieśmiałe dekoracje pojawiły się tu i ówdzie. Biel i szarości dominować będą przynajmniej w salonie. Zapewne moja córka wprowadzi kolor, zwłaszcza czerwień. Ja jednak pozostanę przy chłodnej tonacji, zapraszając zimę do siebie.
Świeci już u mnie papierowa gwiazda. Ustawiłam też najprostszy minimalistyczny świecznik adwentowy.
4 świece z Ikei, podstawka z Jysk, a wszystko obsypane białymi piórkami.
Od jakiegoś czasu chodziła za mną drewniana taca wypełniona bombkami i lampkami.
Wymyśliłam sobie, że będzie w kolorze szarego drewna. Połączyłam więc kolor czarny z brązem i białym i wyszła mi taka jak chciałam. Włożyłam do niej szyszki, bombki, lampki oraz przezroczyste kule, do których włożyłam piórka. I jestem jak najbardziej zadowolona z efektu.
Powyciągałam z szafy futrzaki i zrobił się miły klimacik.
Z balkonu zabrałam wreszcie wiklinowy fotel, żeby go mróz nie zniszczył.
Przyda się dodatkowe siedzenie, bo grudzień zapowiada się bardzo towarzyski. Lubię organizować proszone obiadki:)
Jako dobrze zorganizowana osoba (wciąż się tego uczę) większość prezentów już zakupiłam bądź też wykonałam własnymi rękami. Zwłaszcza te ostatnie myślę, że będą miłą pamiątką na lata.
Zebrałam się i wreszcie zrobiłam moim córkom (i nie tylko) - kuferki wspomnień. 
Maja zażyczyła sobie różowy, młodsza dostanie miętowy.
I tak dobiegają u mnie ostatnie dni listopada.