czwartek, 21 listopada 2013

Praca na dwa etaty, czyli rozmyślania przy kawie.

Czemu część mężczyzn nie potrafi zrozumieć, że kobieta pracuje na dwa etaty, pracując zawodowo oraz prowadząc dom (zakupy, obiady, sprzątnie, dziecko)? Czemu część mężczyzn uważa, że drugi etat to nic wielkiego, jaki tam etat?
Mój mąż należy niestety do tej części, która właśnie tak uważa. Po burzliwym weekendzie umówiliśmy się na eksperyment: przez dwa tygodnie nie robię nic w domu! Oprócz sprzątania tylko i jedynie po sobie.
I wiecie co - jest cudownie. Przychodzę do domu - jest obiad (robiony wieczorem przez męża). Przywożąc Majunię ze żłobka, nie idę obładowana siatami z zakupami, jak heroiczna matka Polka. Nie zmywam, nie sprzątam. Mam czas na blogowanie, co widać:)
Czasem zrobię pranko. Wolę sama to robić, bo jeszcze mężowi przyjdzie do głowy odwdzięczyć się za różowe skarpetki, ot taki tam wypadek przy pracy kiedyś się zdarzył:)

Dziś skończyłam pracę wcześniej, więc popijam ulubioną latte (espresso + spienione mleczko) z włoskiej kafetierki, w dodatku z ulubionej filiżanki z Home&You.
I delektuję się chwilą.


A jeszcze w perspektywie wieczorne wyjście ze znajomymi do teatru. Mąż zostaje z dzieckiem:)
I jeszcze do tego słońce pojawiło na poznańskim niebie.
Jest pięknie.
Pozdrawiam.
eva

20 komentarzy:

  1. Żyć,nie umierać :)
    Masz rację,większość facetów myśli,że praca w domu to nie praca.Dobrze by było,gdyby każdy mężczyzna przeszedł taki test jak twój mąż :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. dobre, dobre.
    czyli tak trzymać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jest trudno. Dziś popełniłam wielki grzech - zrobiłam zakupy:(

      Usuń
  3. No i oby tak dalej.
    My od samego początku mamy równouprawnienie więc ja nie narzekam, teraz trochę to się zmieniło ale tylko dlatego, że mam swoje włoskie wakacje i wcale nie mogę na to narzekać:)
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam równouprawnienia nie chcę, feminizmu nie popieram, ale pewne odciążenie przyda się.
      Korzystaj z włoskich wakacji ile możesz:)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. No to kochana, po prostu mu to powiedz!

      Usuń
  5. Super, że mąż zgodził się w ogóle na taki eksperyment i ciekawe jak zmieni się jego zdanie po dwóch tygodniach :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plusem u mojego męża jest to, że jest "reformowalny", oczywiście w pewnym stopniu:)

      Usuń
  6. I najważniejsze kochana, że przez ten czas masz chwilę na relaks;) A filiżaneczka jest prześliczna;) Taką kawkę chętnie bym wypiła;) Całuski i pięknego weekendu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, potrzebowałam tego czasu. Właśnie przede mną znowu kawka: pomarańczowo - czekoladowa:)

      Usuń
  7. Świetna sprawa. Mój mężu raczej mieści się w tej innej grupie, bo chętnie robi zakupy i sprząta (choć niekoniecznie po sobie;)). Ale zdarzają nam się sprzeczki w zakresie mojego wolnego czasu, o który często muszę się upominać. Ech, czasem nie jest lekko zrozumieć się, ale najważniejsze, że są próby by znaleźć najlepsze rozwiązanie dla wszystkich:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że czasem faceci są za wygodni:(

      Usuń
  8. OCH JAK FANTASTYCZNIE :)
    jeszcze lepiej bedzie jak po eksperymencie mąz doceni twoja pracę i troche odciązy juz na zawsze :)
    KORZYSTAJ :) i zbieraj siły na okres świąteczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to, że mu się zaczęło podobać gotowanie:)

      Usuń
  9. Świetny pomysł! Tyle,że u mnie by to nie przeszło. Ja jestem na przegranej pozycji, bo kończę pracę sporo wcześniej przed mężem,więc mam więcej czasu na sprawy domowe. Też się czasem buntuję, że mam same obowiązki, ale w sumie lubię tę domową krzątaninę i jakoś to wszystko ogarniamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię posprzątać,coś upichcić, tylko, że nie mam już w ogóle czasu na np. malowanie półek do kuchni i salonu, które na mnie czekają, decoupage, szycie, scrapbooking, itp. Mam milion pomysłów, a nie wyrabiam czasowo:( Stąd mój bunt:)

      Usuń
  10. Pomysł rewelacyjny :) Muszę to sprzedać koleżance z pracy, która nie pozwala nawet mężowi zrobić bułek do pracy, bo stwierdza, że on i tak za mocno pokruszy krojąc bułkę ;/ W związku z czym wyhodowała sobie cipciripcie w domu :) Przebrnęłam kilka dni temu przez całegobloga, pięknie tworzysz, przyjemnie piszesz :) Na pewno pewnego dnia zrobię Ci darmową reklamę u siebie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny pomysł, korzystaj ile się da:-) U nas chwała Bogu podział obowiązków "po równo", więc jest ok.
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń